Przygoda z Turgieniewem / by bartlomiej firlet

Wczoraj, wieczorową porą odbył się pokaz zamknięty pracy nad scenami z dramatu Iwana Turgieniewa "Miesiąc na wsi" w reżyserii Katarzyny Krapacz pod roboczym tytułem "Latawiec". W projekcie wcielałem się w rolę Bielajewa. Dramat o miłosci, w którym bohaterowie nabuzowani emocjami wypowiadają w obszarze monologów słowa, które wywołują w nich poczucie wzrastającej gorączki, która uniemożliwia im uzyskania odpowiedzi na postawione pytania. Praca nad taką literaturą zawsze jest ciekawą przygodą a spotkanie z zespołem, który chce pracować mimo wszelkim przeciwności jest wielką przyjemnoscią. Dziękuję za wspólnie spędzony czas nad Turgieniewem. Załączam zdjęcie z próby w krzywym zwierciadle  zespołu "Latawca" (na zdj. Paulina Komenda, Michał Mikołajczak, Diana Zamojska).


Pokaz był tylko jeden. Dlatego zacytuje mój ulubiony fragment dramatu. Bielajew postawiony w "ogień krzyżowych pytań" opowiada kuriozalną historię o swoich umiejętnosciach translatorskich.

RAKITIN - Niech mi pan wybaczy, ale chciałem pana jeszcze o coś zapytać...Czy zna pan francuski?

BIELAJEW - Nie. Przetłumaczyłem romans Paul de Kocka: "Mleczarka z Mont-Vermeille" - może pan słyszał? Za pięćdziesiąt rubli; ale po francusku nie umiem ani słowa. Niech pan sobie wyobrazi, że "kart-wen-diz" przetłumaczyłem "cztery-dwa-dziesieć". Bieda mnie zmusiał...A szkoda. Chciałbym nauczyć się francuskiego. Tylko to przeklęte lenistwo... Chciałbym przeczytać po francusku powieść George Sand. Ale ten akcent... Jak tu sobie poradzić z akcentem? "r" Istne nieszczęscie! Co to ? Zdaje się, że słyszałem derkacza?

RAKITIN - Możliwe... ale dokąd pan się wybiera?

BIELAJEW - Po dubeltówkę ...